Wywiad z Jego Świątobliwością Dalajlamą
XIV Dalajlama
Co wiadomo o Panczenlamie? Co dzieje się z nim, z jego rodziną, gdzie się znajduje? Czy możecie podzielić się z nami jego historią?
Nie wiem zbyt wiele.
Odnosząc się do naszej tradycyjnej drogi wyboru, właściwy proces poszukiwań zbiera szczegółowe informacje. Zwykle jednak koncentrujemy się na znakach szczególnych, albo wspomnieniach z poprzedniego życia. To one są kluczem do odnalezienia, a tła rodzinnego zwykle nie uważamy za bardzo ważne.
Czy wiemy, co robiła jego rodzina, czy miał rodzeństwo?
W tej sprawie, od kiedy to dziecko jest w Tybecie, otrzymałem listę trzydziestu imion różnych dzieci, około trzydziestu, w różnym czasie, więc ta opowieść jest bardzo krótka. Poza tym nie mam żadnych informacji.
Czy możesz opowiedzieć nam tę historię?
Kiedy odnaleźliśmy jego rodzinę, ten młody chłopiec zachowywał się, jakby nas znał. Znał nas. Kiedy mieliśmy wychodzić, chłopiec pokazał, że chce się dołączyć. Było jeszcze kilka pozytywnych wskazówek. Były to główne punkty, które uznaliśmy za przemawiające właśnie za tym kandydatem.
Co działo się dalej?
Myślę, że to zły czas. W przyszłości, kiedy nadejdzie wolność, będziemy w stanie udzielić większej ilości szczegółowych informacji. W przeciwnym razie, kto wie? Te rzeczy są trudne, na razie nie mam informacji na ich temat.
Później, kiedy sprawdzałem te trzydzieści imion, o których wspominałem wcześniej, sprawdzałem, czy to prawdziwa reinkarnacja Panczenlamy. Czy jest wśród nich, czy nie. Wskazówki okazały się prawdziwe, stało się jasne, że to prawdziwa reinkarnacja, zaakceptowałem ją. Ostatecznym sprawdzianem było włożenie ich imion do kulek, umieszczenie ich w misce, później medytacja. W tym przypadku recytowałem modlitwy o wcześniejszym Panczenlamie, medytowałem nad pustką, Buddą i innymi Bodhisatvami. Odwróciłem miskę. Zauważyłem kulkę, która zawierała imię Gendhun Choekyi Nyima. Prawie wleciała do mojej ręki. Powtórzyłem tę czynność jeszcze raz. Odnosząc się do moich poprzednich doświadczeń- to wystarczyło. Możesz mi wierzyć. Więc zdecydowałem.
Po tym, jak dokonałeś wyboru, co się wydarzyło?
Tak jak się obawiałem, w ciągu trzech, albo czterech dni, zabrali go z jego domu w okolice Pekinu. Od tamtej pory znajduje się w areszcie domowym. Nic więcej nie wiadomo. Nie ma on możliwości spotykania się z innymi ludźmi, nawet z krewnymi. Nic, kompletna izolacja.
Jak uważasz, jakie są długofalowe plany Chińczyków wobec Panczenlamy?
Na początku obawiałem się o jego życie, ale na szczęście jego imię stało się, jakby to powiedzieć, sławne na świecie. Obecnie to, co mnie martwi, to zaniedbanie jego edukacji, szczególnie buddyjskiej. To są moje obawy.
Chciałbyś, żeby Chińczycy wypuścili go do Tybetu, czy na wygnanie?
Nie ma szczególnej różnicy. Ważną rzeczą jest, by zdobył wykształcenie i wziął udział w buddyjskim szkoleniu. Jeśli byłoby to możliwe w Tybecie, to bardzo dobrze, jeśli nie, to lepiej, żeby udał się na wygnanie. I jeszcze na początku, właściwie na samym początku, kiedy szukaliśmy reinkarnacji Panczenlamy, zarówno w, jak i poza Tybetem, nie wiedząc, czy już się odrodził, czy nie, pewni Tybetańczycy w Indiach zasugerowali mi, że reinkarnacja Panczenlamy powinna odnaleźć się poza Tybetem. Ale widzisz, jednak istotną rzeczą jest to, żeby jego reinkarnacja była tą prawdziwą. Wszystko jedno, czy będzie pochodziła z, czy z poza Tybetu. Ta… sugestia, że powinien odnaleźć się poza nim, wynikała z politycznego myślenia – więc nie jest prawdziwa. W końcu, to była wskazówka, że reinkarnacja Panczenlamy jest w Tybecie. Więc czekałem. Czekałem i sortowałem imiona. Bardzo poważnie myślałem nad tym, kiedy rozpocząć jego wtajemniczenie. Po pierwsze, dlatego, że jest on w Tybecie pod kontrolą Chińczyków. Jakkolwiek się nam to podobało, czy nie, musieliśmy żyć dalej i pracować, na przekór chińskiemu rządowi.
Więc w 1993 mój ostatni emisariusz odwiedził Pekin. W tym czasie kilka z tych osób, które szukały reinkarnacji dowiedziało się, że jest on w Pekinie, więc chcieli się spotkać z moim emisariuszem i bratem. I wysłali do mnie list, zaadresowany na moje imię. W tym liście opisali przeprowadzone do tej pory prace i prosili o błogosławieństwo. Błyskawicznie wysłałem im odpowiedź na list, poprzez ambasadę chińską. W liście tym zaprosiłem kilku z ludzi poszukujących reinkarnacji do Indii, aby spotkać się i przedyskutować sytuację. W ten sposób pokazałem, że chcę pracować wspólnie z rządem chińskim. Nie dostałem odpowiedzi. Czekałem, a nawet przypomniałem o zaproszeniu – dalej bez odpowiedzi. W międzyczasie społeczność tybetańska, zarówno w, jak i poza Tybetem, coraz bardziej i bardziej niecierpliwiła się, by ujrzeć reinkarnację Panczenlamy. Kiedy zamierzałem to ogłosić, poinformowałem o tym również rząd chiński. Było dużo oznak, że byli bardzo wściekli. Wtedy to ogłosiłem.
Ale dlaczego oni się go tak obawiają?
Cokolwiek związanego z tybetańskim „problemem” i wszystko, w czym uczestniczy Dalajlama jest złe. W tym przypadku chcieli pokazać swoje ostateczne zdanie w kwestii reinkarnacji (śmiech). Więc to jest problem.
Myślę, że cały ten dramat staje się dobrym przypomnieniem dla Tybetańczyków na całym świecie, o tym, co się tutaj dzieje (śmiech). Tak naprawdę Gendhun Choekyi Nyima jest najmłodszym więźniem politycznym na świecie.
Możemy na to spojrzeć z dwóch stron. Politycznej – o której rozmawiamy teraz, ale też religijnej, o której chciałbym dalej pomówić. Poza tym, co się dzieje z nim, jakie są jeszcze inne prześladowania religijne?
Prześladowania religijne zaczęły się około 1955-56 roku. Od tamtego czasu uwięziono wielu lamów i nauczycieli w imię prawa i porządku, nawet tych znajdujących się w klasztorach. W niektórych przypadkach aresztowane były całe klasztory i wysyłane do więzień albo obozów pracy. Czasami mnisi, którzy wpływają jakoś na społeczeństwo, też są aresztowani. Przypadki okrutnej agresji, albo otwartego buntu zdarzały się, gdy lokalny autorytet religijny, albo jakaś szanowana osoba była zapraszana do chińskiej siedziby militarnej albo cywilnej. Kiedy ludzie się zbierali, byli rozpędzani, albo aresztowani. Czasami dotyczyło to wszystkich mieszkańców całego regionu.
I dlatego, kiedy 10 marca 1959 roku chińskie władze militarne przysłały mi zaproszenie do swojej siedziby, żeby obejrzeć sztukę, na początku się zgodziłem, ale jeden czy dwa miesiące później jednak je odrzuciłem. Ludzie byli bardzo podejrzliwi przez wydarzenia, jakie miały miejsce w rejonach Kham i Amdo. Najpierw zapraszali, a kiedy ludzie już się zebrali, wszystkich aresztowali. Tak więc prześladowania religijne wciąż trwają.
Podczas „rewolucji kulturalnej” ludzie, którzy wtedy oskarżali Tybetańczyków, byli przez Chińczyków nazywani „patriotami”. Byli instrumentami w ich rękach. Posługiwali się nimi, by oskarżyć nauczyciela religijnego, albo ludzi szanowanych, bądź tych Tybetańczyków, którzy byli nastawieni buntowniczo. Podczas tej rewolucji ludzie, na których donoszono, stawali się ofiarami dalszych prześladowań.
Podczas rewolucji niektóre świątynie i klasztory zostały zniszczone. Ale dużo z nich zostało też zniszczonych przed „rewolucją kulturalną”, w latach 1956-66. Istnieje wiele form prześladowań religijnych (zawsze w imię porządku i prawa), zostały też wprowadzone reformy, które zainicjowały jeszcze większą ilość prześladowań.
Późne lata 70. i wczesne 80., to był najlepszy okres. Więcej swobody, dużo naprawionych i otwartych na nowo klasztorów i świątyń. W niektórych przypadkach za zgodą chińskiego rządu, a nawet bez tego zezwolenia – ludzie po prostu odbudowywali te budowle – tak wyglądała wtedy sytuacja.
Podczas późnych lat 80 nadeszła nowa forma prześladowań. W końcu miejscowi Chińczycy doszli do wniosku, że tak długo, jak wiara Tybetańczyków istnieje, tak długo, jak będzie się tam mieściło unikalne kulturowe serce Tybetu, tak długo grozić im będzie separacja. Że powstałoby niezależne państwo. Zaczęli więc otwarcie oskarżać praktyki i nauki religijne jako zagrażające jedności państwa. Wprowadzili więcej prześladowań i zakazów – to jest ta nowa forma prześladowań.
Przecierpieliśmy już wiele.
Na początku, odnosząc się do poufnego dokumentu, Chińska Partia Komunistyczna wierzyła w jedną, naukową edukację, służącą rozwojowi i modernizacji. Potem to, co nazwali ślepą wiarą w Buddyzm, chcieli zniszczyć.
Ale to nie jest najważniejsza kwestia. Popatrz na to przez pryzmat całego świata, duża liczba ludzi, nawet niektórzy naukowcy wykazują zainteresowanie buddyzmem. W Tybecie – zwykli ludzie, wykształceni, a nawet członkowie Partii. Myślę, że przez ostatnie kilka lat ci Chińczycy, którzy pracują na stanowiskach publicznych, nawet oddani członkowie Partii, wciąż wierzą w Buddę.
Czasem upubliczniane są oskarżenia, gdy dotyczą członków Partii. Wprowadzono wiele zakazów odnośnie wiary i religii. W niektórych dziedzinach, jak mówią Tybetańczycy, powraca nawet duch „rewolucji kulturalnej”.
Całe to zamieszanie, jakie robi Rząd Chin wokół tego wyboru jest takie bezsensowne. Jak to usprawiedliwiają?
Kontrowersjami wokół reinkarnacji Panczenlamy. Dzieje się to w momencie, gdy rząd chiński jest nie tylko przeciw Tybetowi, ale też przeciw Hongkongowi, Tajwanowi, przeciw każdemu, kto myśli inaczej niż władza Chin. Każdy inny punkt widzenia jest zły. Na chwilę obecną rząd Chiński prowadzi złą politykę. Nie ma w niej miejsca na logikę (śmiech). Tak się właśnie sprawa przedstawia.
Ale oni są ateistami! Podejmują decyzje...
Oni nie akceptują oczywiście żadnej roli ponownych narodzin. Uważają Tybetański buddyzm za zacofany, warty zlikwidowania. Jednocześnie są zainteresowani reinkarnacją, która jest podstawą naszej wiary – tak więc ich punkt widzenia to wielka sprzeczność.
Widzisz, w Partii ludzie są całkowicie pochłonięci polityką, każdą rzecz uważają za polityczną. Są bardzo podejrzliwi, szczególnie gdy chodzi o sprawy związane z moją osobą.
Dlatego dzieją się takie rzeczy. Jeśli kwestia wyboru reinkarnacji przyszłaby podczas wczesnych lat 80., pewnie nie byłoby tego problemu. Wtedy stanowisko chińskiego rządu było bardzo otwarte. Nieporównywalnie bardziej otwarte. Więc, jeśli w przyszłości rząd chiński ochłonie, będziemy w stanie przeprowadzić dyskusję i rozwiązać te problemy.
Ostatnie pytanie. Jaki jest najlepszy sposób na przezwyciężenie nietolerancji religijnej?
Ogólnie, duch pluralizmu na polu religijnym. To jedyna odpowiedź. Akceptowanie różnorodności religii lub wartości różnych tradycji religijnych.. Idea jednej prawdy, jednej religii jest przestarzała. Zatem widoczna jest sprzeczność pomiędzy ideą jedynej prawdy i jednej religii, a ideą pluralizmu religijnego.
Jak to przezwyciężyć? W odniesieniu do całej ludzkości nie będziemy w stanie zaadoptować pluralizmu – ale może udać się to w odniesieniu do poszczególnych przypadków, poszczególnych religii. To bardzo odpowiednie i bardzo ważne.